CMB KMB a może KGB

Jak zwykle co roku dziwne wydają się nowe swary na temat pisowni najbardziej popularnego skrótu kolędowego. CMB czy KMB a może KGB? Najgorsze jest w tym wszystkim to, że dokładają swojej pseudo-mądrości kapłani i duszpasterze i pouczają jak źle można lub nie można napisać.
Przykra ta sprawa, ponieważ robi przysłowiową „wodę z mózgu”. Poniżej mnóstwo odnośników, jeśli masz ochotę postudiuj, poczytaj. Dziś pisząc w internecie trzeba posłużyć się rzetelną wiedzą, a nie wydumanymi teoriami. Szczerze, bardzo nie podoba mi się stawianie piszących te skróty w jakiejś opozycji. Piękne świadectwo o tym napisał swego czasu ks. Nowak, prof. UKSW – jest n cytowany co roku we wszystkich bardziej poczytnych portalach internetowych.
A pisze tak:
https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/lyk-teologii/art,134,dlaczego-piszemy-na-drzwiach-cmb.html

Postanowiłem i ja dodać parę faktów. Troszkę nad tym posiedziałem. Jeśli chcesz zajrzyj w każdy link, będzie to żmudna praca, ale warta uwagi.
Jeśli czytając to pomyślisz, że to wszystko nie potwierdza osób trzech Króli, Magów, itp. Zgodzę się z Tobą. Tu chodzi o coś więcej. Wdając się w takie spory i swary, zapominamy o sensie tego święta, o Objawieniu Pana wobec pogan. Zbawienie dla wszystkich, przyobiecane, spełnione!
Jeśli też na drzwiach napiszesz K+M+B to pamiętaj, że i tak tam zapukam. Wiem bowiem, że Pan Jezus urodził się i dla mnie i dla Ciebie. I jestem dziś z Ciebie bardzo dumny.

Najstarsze źródło to oczywiste Ewangelia i fragment o Mędrcach ze Wschodu, którzy łożyli dary trojakiego rodzaju;
„K” czy „C”? A może „G”? Alfabetem łacińskim czy greckim? Dwa krzyżyki czy trzy? Równoramienne, czy z pionową kreską dłuższą żeby się nie myliło z „plusem”? Na drzwiach, na futrynie, czy nad drzwiami? Tylko przy wejściu głównym, czy na każdych drzwiach w domu? Kredą białą, czy żółtą? Każdy zapis jest dobry pod warunkiem że osoba która go umieszcza zna jego sens i wie po co to robi. Bo jeśli piszę coś na drzwiach tylko dlatego że wszyscy sąsiedzi to robią, albo że w internecie ktoś napisał instrukcję, to równie dobrze mogę nie pisać nic, albo narysować sobie np. kotka, małpkę i biedronkę, oddzielonych kreseczkami. A jeśli chcę umieścić widoczny znak że zapraszam Boga do swojego domu i do swojego życia, to powinienem być świadomy tego co robię. A tak na poważnie, to jest to Uroczystość Objawienia Pańskiego, w Polsce zwana potocznie świętem Trzech Króli. Co o nich wiemy? „Kiedy Jezus narodził się w Betlejem Judzkim za panowania Heroda, do Jerozolimy przybyli ze Wschodu mędrcy.” (Mt2,1) „, a dalej „…Otworzyli swe szkatuły i ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.” (Mt2,11). Św. Mateusz nie podaje ich liczby, ani narodowości, ani że byli królami. Malowidła w katakumbach rzymskich z wieku II i III pokazują ich dwóch, czterech lub sześciu. U Syryjczyków i Ormian występuje ich nawet dwunastu. Przeważa jednak w tradycji (nie należy mylić z Tradycją) Kościoła liczba trzy ze względu na opis, że złożyli trzy dary. Dopiero od wieku VIII pojawiają się imiona Trzech Magów: Kacper, Melchior i Baltazar. Są one zupełnie dowolne, nie potwierdzone niczym.

Ale są też fakty historyczne, jak chociażby ten
https://www.attalus.org/translate/barbari.html
500 r. po Chr.

Filologia, językoznawstwo, historia
– Gathaspa w Excerpta Latina Barbari (dostępne w tłumaczeniu angielskim: https://www.attalus.org/translate/barbari.html) – strona 51B (aleksandryjski oryginał pocz. VI w., łac. tłumaczenie VII/VIII w.);
– Gaspar na mozaice (https://upload.wikimedia.org/wiki…/commons/8/88/Ravenna.jpg) w Bazylice Sant’Apollinare Nuovo w Rawennie (również pocz. VI w.), jednak Starowieyski podaje, że napis jest rekonstruowany (https://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/apokryfy-08.html) – punkt 6.;
– Caspar w Excerptiones Patrum wydane w serii Migne’a Patrologia Latina, tom 94. (https://www.documentacatholicaomnia.eu/…/1815-1875…) – strona 541. (VIII w.);
– Gaspar u Agnellusa z Rawenny w Liber pontificalis (https://www.documentacatholicaomnia.eu/…/0805-0846…) seria Patrologia Latina, tom 106, strona 620. (IX w.).

Znalazłem też w jednym z wątków na forum Rebelya kilka wersji błogosławieństwa kredy z XVIII w., w dwóch imię jest pisane przez C, w jednym imion nie ma wcale:
– „nomina SS. tuorum Caspari, Melchioris, Balthasaris” w Rituale Wratislaviense ad usum Romanum accommodatum (https://www.dbc.wroc.pl/dlibra/doccontent?id=15592&from=FBC) – strona 405 (1723);
– „nomina Sanctorum trium Regum Casparis, Melchioris, et Balthasaris” w Caeremoniale Fratrum Minorum S. Francisci Capucinorum Provinciae Bavaricae (https://books.google.pl/books?id=1r1IAAAAcAAJ) – strona 73. (1731);
– „Nomina Sanctorum trium Regum” w Benedictio domus in Vigilia Epiphaniae Domini, nec non in Vigilia Nativitatis, et pro festo Circumcisionis Domini (https://books.google.pl/books?id=AD5FAAAAcAAJ) – strona 9. (poł. XVIII w.).

Śp. Ks. Piotr Podolak

Niech szumi morze i wszystko, co w nim żyje,
krąg ziemi i jego mieszkańcy.
Rzeki niech klaszczą w dłonie,
góry niech razem wołają z radości.

Ps 98, 7

Dziś przypomina mi się późna wiosna. Wszystko wtedy szumi, nawet zieleń, za którą tęskni się całą zimę, już nie jest taka żywa, intensywna, pachnąca. Raczej bliska suszy, upałowi. A skoro ciepło, to zawsze mam pragnienie schłodzenia się.
Zanurzam się. Zwykle stopami. To najpierw. Ktoś z was próbował inaczej? Zacząć dajmy na to od rąk, aby nogi tym razem były na końcu. Ciężka sprawa i niebywała sztuka. Niech szumi morze Ale ten fragment może brzmieć równie dobrze: niech mówi morze To, co w nim mówi nam o życiu, nadaje kolorytu, wzbudza zachwyt, osłupienie. Lepiej wtedy uważać, jeśli otworzą nam się usta. Może okazać się to niemiłą niespodzianką. Ryby, kolarowce lub nasze mazurskie porosty i przepiękna lustrzana woda… Niepowtarzalny klimat, który przemawia. Zanurzenie powoduje przejście w inny świat.
Podobnie jest z muzyką. Zaczynasz takim kluczem wiolinowym zapis na pięciolinii i możesz tworzyć symfonię dźwięków. Taki był Piotr. Urodzony muzyk. W szlachetnej postaci. Jego tenor cały czas brzmi w moich wspomnieniach. A dużo ich. 5 lat temu zaprosił mnie, bym mógł poprowadzić Wigilię Pentakostalną (noc Zesłania Ducha Świętego). Ależ to było dla mnie przeżycie. Miałem wygłosić Słowo. I zrobiłem to. Po przepięknym wykonaniu chóru, który ćwiczył Piotr. Myślę, że krzyżowały się drogi wielu osób obok niego lub przez niego. Wspólnie śpiewaliśmy na warsztatach w Gietrzwałdzie. Wysyłałem mu dzieciaki na naukę. Szkoła organistów. I wyjazdy: do Medjugorie, które stały się słynne. Co roku tam jechał, zabierał autokar i ruszał w drogę.
Na pielgrzymim szlaku spotkaliśmy się przede wszystkim na Światowych Dniach Młodzieży w Hiszpanii. To był trudny wyjazd, b wielu ludzi było zwyczajnie zmęczonych podróżą, część okradziono w Barcelonie na postoju. Pojawiły się nerwy. Uspakajał, jednoczył. Zwyczajny kapłan, nie-zwyczajny Pasterz. Od zawsze kojarzony z Kortowem.

Dziś posłuchaj jego głosu. Niech szumi w Twoich uszach jak morze, niech dłonie klaszczą z radości za tak utalentowanego muzyka, kapłana. Na zawsze zapamiętam go jako człowieka ułożonego. Zwykle spotykałem go w sądzie biskupim, bo tam pracował na co dzień. I w Gietrzwałdzie jak maszerował po uliczkach różańcowych. Zawsze w ręku różaniec. Zawsze.
Oddany.
Posłuchaj go teraz. Niech on modli się w tobie. Niech szumi tembr głosu. NIech niebo z radości się cieszy.

Chrzciciel, kompas i wytykanie palcami.

Weź Biblię do ręki. Dziś będzie nam towarzyszył prosty fragment: J 1,29-34
Weź Biblię i trzymaj mocno w ręku. A Słowo brzmi:
Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem
Piękne, prawda?
Jan. Pustelnik. Dla mnie bohater swojego czasu. Doświadczenie spotkania z nim w tamtym okresie stało się dla wielu tak mocnym przeżyciem, że słuchali go z zapartym tchem. I to widać w tym kawałku Słowa. Ugryźmy je zatem.
Jan Apostoł napisał, że Jan nazajutrz zobaczył Jezusa. Co to znaczy „nazajutrz”? Widział go po prostu wcześniej. A wcześniej także faryzeusze zasypali go tysiącem pytań. Jak choćby tym, kim jest? Czy jest Mesjaszem? Chrzciciel zwyczajnie nie mógł wskazać wcześniej na Jezusa. Przysłonili Jego osobę…kapłani… Ci, którzy pierwsi powinni rozpoznać Mesjasza. Ilu jest takich ludzi, którzy w dobrej wierze mogą ci zasłonić coś absolutnie ważnego? A nawet, jeśli nie jest ważne, to zwyczajnie ktoś może zabrać nam czas. Dziś czas jest niezwykle istotny. I coraz więcej ludzi potrafi go w istotny sposób wykorzystać. I to się Janowi udało dopiero nazajutrz.
Dalej Ewangelista zapisuje, że Jan zobaczył Jezusa. Tak jakby swoim wzrokiem Go szukał. Miałaś/-eś dziś taki moment, że spotkałaś/-eś się oko w oko z Jezusem? Trudno spotkać kogoś wzrokiem. Dziś nasze oczy wbite są w smartfony, wszechobecne ekrany. Oko w oko. Janowi to się udało, ponieważ ten dystans skrócił sam Pan. Wyszedł ku niemu. Tego spotkania zapragnął sam Bóg. I Jan to wychwycił. To strasznie bożonarodzeniowa Ewangelia – Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. I to słowo też pada z ust Chrzciciela: TO jest Baranek, to jest BOŻY Baranek.

Na razie tylko Go wskazał. Mi zawsze przychodzi na myśl, że użył palca. Może tym razem bał się, że znowu ktoś mu Go zasłoni. Nakierował ludzi, zebranych wokół siebie. Tam patrzcie, nie na mnie, ja nic nie znaczę. ON jest najważniejszy.

————–
Miało być dziś o ks. Piotrze.
Chyba nie bardzo jestem na to gotowy. Ks. Piotr zmarł wczoraj po ciężkiej chorobie. W najbliższych dniach wiele osób będzie go żegnać. Cały czas proszę o modlitwę za Niego, za tyle osób, którym towarzyszył. Jak się zbiorę, to o Nim napiszę.

Nowe nie znaczy nieznane

Być może dopiero dziś jesteś na 1-ej pustej stronie swojej 365 – stronicowej książki.
Nie zaczynaj od spisu treści!
Napisz ją jak najlepiej.
Być może ten fragment pomoże, ale zdecyduj Ty.

Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. To wszystko napisałem wam o tych, którzy wprowadzają was w błąd. Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem. Toteż trwajcie w nim tak, jak was nauczył. Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu. (por. 1 J 2, 23-28).

Błogosławię!Od dziś postaram się codziennie. Krótko.

Józef(l)ove

„Zamknąć oczy,
wyciągnąć ręce
i czekać w ciszy,
nie wyznaczając Mu godziny przyjścia”

Te słowa o. Jana Góry są niezwykle przejmujące. Wieczność = bezkres, bezczas. A jednak Panu Bogu spodobało się nasze teraz. Tu i teraz z wyciągniętymi rękami. Jak Józef, który czeka na wzięcie w dłonie małego chłopca. Mary, did you know? Wiedziałaś, że ten tak łatwo zabierze mi mój głos?
Wszystko zaczyna się od ciszy.

Pamięci o. Jana Góry
Chciałbym bardzo, ażeby i o mnie kiedyś moi współbracia mogli powiedzieć tak, jak powiedzieli o jednym średniowiecznym zakonniku, że nie lękał się chwili ostatniej, bo spełnił życie jeszcze przed śmiercią i nie przerażał go zgon, bo umiał cieszyć się życiem. Odszedł z tego świata nie trzaskając drzwiami…
O. Jan Góra wygłosił homilię dokładnie rok temu, potem przed Sanctus źle się poczuł i został przeniesiony do dalszej zakrystii. Zmarł sprawując Eucharystii. Sanctus, znaczy święty. Dobrą drogę pokazałeś o. Janie, jak Józef.

Józef

Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół
będę mówił: «Pokój w tobie!»
Przez wzgląd na dom Pana, Boga naszego,
będę się modlił o dobro dla ciebie.
(Ps 122,8)

Czy Józef mógł tak powiedzieć? Czy w swoim wnętrzu potrafił odnaleźć spokój?

W 4-tym tygodniu Adwentu towarzyszy mi Józef. Pismo nazywa go z grec. tekton. To słowo oznacza, ze był budowniczym, był cieślą. Zwykło się mówić, ze był stolarzem, ale to opis b współczesny i zamazujący jego życie. Tak samo jak to, że był stary!
Józef nie miał dużo więcej lat od Maryi. Poza tym słowo tekton oznacza, że pracował nie tylko przy drewnie, ale także obmyślał, jak wybudować. Stawiał też fundamenty. Od razu przychodzi mi myśl, że był człowiekiem spełnionym – zaślubiona jemu Maryja, dobra, choć ciężka i trudna praca. To musiał być człowiek wymagający od siebie. Miał plany, wszystko poukładane. A tu nagle taka wiadomość, jak grom z jasnego nieba. Kilka lat marzeń skraca się w jednym momencie do jednego pytania: i co dalej? Taki wstyd. Miała być inna przyszłość. A tu…
No własnie…
Józef za b zaczął myśleć o jutrze, a zapomniał o swoim dziś. Przestał żyć swoim teraz, a zaczął wybiegać naprzód. Potknął się o samorealizację. Ależ ten kamyczek musiał go uwierać. Piknie opisuje to Ewangelia. Stłamszony, skulony życiem, chwilą, nieobecnością podczas zwiastowania, poczuł się odepchnięty, odrzucony.
Jak to się stało, ze stał się takim wspaniałym bohaterem? Zasnął.
Ot i cała recepta? Tak. Pan Bóg przemówił do niego wtedy, gdy ten przestał się wierzgać, biegać myślami, tupać nogą, miotać ze swoimi planami. Zamknął oczy. Kiedy zamykamy oczy, zaczyna działać słuch. bardziej, bo musi wychwycić rzeczywistość obok Ciebie. Tak działa Pan Bóg. Wyłącz to, co zbędne, a Pan pokaże to, co niezbędne. Może dlatego nic nie mówił, zobaczył to całe Boże dzieło i pozwolił dobru działać?

Pokój w Tobie mówi Psalmista. Dokładnie tak. W tym tygodniu trzeba dużo pokoju.
Usiądź dziś, zamknij oczy i przez parę minut usłysz świat wokół Ciebie. I niech Pan Ci błogosławi.

Małżeńskie, vol. 1

Cichutko w kościele, kilkanaście osób chowa się za filarami.
Pośród nich kilak z błyskiem oku. Ot, taka nieduża uroczystość. Właściwie prywatna: ona i on oraz 2-jka onych. Kiedy na nich popatrzyłem wczoraj, to przypomniał mi się fragment z Ewangelii, kiedy Pan Jezus przyszedł do świątyni i usiadł. Obserwował, jak wytrawny rybak łowił wzrokiem. Kątem oka zobaczył jak zwykła prosta kobieta, wdowa, wrzuciła jeden pieniążek. Ten pieniążek nosił nazwę „kwadrans”. Jak niewiele Jezusowi trzeba było, by ją zauważyć pośród tego tłumu. Jak niewiele wrzuciła ona, a przecież to było tyle, ile miała. Wrzuciła tam całą siebie.
Moi „oni”, których tak obserwowałem, przeżywali 26 rocznicę ślubu. To więcej niż kwadrans dla siebie i nieco więcej niż „ćwiartka”. Oba te określenia pokazują część równej całości. Pełni szczęścia, do którego zabiera nas Bóg z drugim człowiekiem. I w tym krótkim czasie 26-ciu lat trzeba było sobie dać tak wiele.
Dziękuję za Wasze małżeństwo.
I wieczorne „morsowanie”. Smakowite to było!

Mistrz czy miszcz

Słowo „MISTRZ” brzmi dumnie, szczególnie, kiedy można z taką osobą obcować na co dzień. Dziś jednak, przyzwyczajony do ekranu w telefonie, tv…zaczynam dostrzegać gorzką prawdę: za mało widzę takich mistrzów obok siebie. Wolę szybkę i rzut oka, dajmy na to – na Australię lub Rio, żeby zobaczyć i zasłuchać się w jakieś słowa, zachwycić się czyjąś postawą, itd. A skoro wspomniałem Rio w Brazylii, to niewątpliwie postawa naszego bramkarza dyscypliny popularnie nazywanej „szczypiorniakiem”*, wzbudziła we mnie niemałe emocje. Otóż ów wspaniały sportowiec Piotr Wyszomirski znany jest ze swojego przywiązania do wiary. I tym też podzielił się w pierwszym wywiadzie, chwilę po przegranej batalii o brąz olimpijski AD 2016

Słowa, które padły z jego ust, były niezwykle przejmujące (w końcu młody chłopak), ale wyraźnie pokazał tym samym, jak mocną przestrzeń można i warto dać Bogu.
Oto one:
Przychodzi w życiu człowieka taki czas, w którym dźwiga krzyż, naciągnięty bólem, cierpieniem, niespełnionymi marzeniami i brakiem radosnych perspektyw. Często ten krzyż nas przygniata. Ciężko jest wtedy wstać. Ale ja ci mówię: WSTAŃ I WALCZ! To twoje życie! Twój największy skarb!

(słowa inspiracja od Pana Marka Piotrowskiego, 9-cio krotny Mistrz świata w Kick Boxingu, Mistrz Świata Amatorów, zdobywca Pucharu Świata)
Słowa te są również parafrazą kerygmatu, który głosili wspaniali papieże XX wieku – Jan XXIII oraz Paweł VI

Piotr zaskoczył mnie jeszcze jednym wydarzeniem, kiedy parę dni wcześniej wraz ze wspaniałą lekkoatletką Blanką Vlasnic wspólnie odmawiali za siebie różaniec! Kosmos! To jest Boży facet.
blanka vlasic

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. (2 Tm 4, 8-9)
Dobrego dnia!

*szczypiorniak – popularne określenie piłki ręcznej; wzięło się z historii powstania tej dyscypliny, a dokładniej spod Łodzi, gdzie pierwszy oficjalny mecz z zorganizowanymi zasadami gry rozegrano na polu…szczypioru. I tak to własnie nazwa przyjęła się oficjalnie.

Słowo Życia, czyli gdzie kucharek sześć, tam…dużo okruchów

chleb1

Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: „Panie dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa. (Mt 15, 21 – 28)

Brat Albert mówił, że mamy być dobrzy jak chleb. Ta Ewangelia kojarzy mi się z porannym wyjściem do piekarni po pieczywo. Nawet deszcz nie jest w stanie mi w tym przeszkodzić.
Ta Ewangelia ma swój smak, rozkoszny, pyszny. Ten zapach roznosi się po nozdrzach i drażni, zachęca. Pan Jezus słucha riposty kobiety i potwierdza, że wystarczy nawet okruch spadający ze stołu, by zaspokoić głód. Nawet okruch dla szczeniaka.
Idę, nie usiedzę; najpierw do kościoła po słowo, a potem…
Świeże, ciepłe, pachnące pieczywo… On wie, czym mnie nakarmić i ujarzmić.
Ojcze nasz, który jesteś…

Przejdź do paska narzędzi