Lectio ugryzienia się w język

Spotykamy się w grupie już od dawna. Świeca, a od dziś wiele świec, drugi człowiek, Biblia. Niewiele potrzeba, aby zobaczyć działanie w nas. Na spotkaniu grupy biblijnej dzielimy się, patrzymy przez pryzmat wielu głosów na fragment Ewangelii. Zdałem sobie sprawę jak wiele czasu poświęcamy na niego. Wykorzystujemy czas na spotkanie ze sobą i z Nim. I dziś, właśnie dziś pyta: kim jestem…dla Ciebie? Trudne pytanie. Wydaj mi się, ze jednak o wiele trudniejsza odpowiedź. A co jeśli tej odpowiedzi nie udźwignę? Może spodziewałem się innej. Tak jak Piotr – najpierw celnie wstrzelił się w słowo Pana Jezusa. Jednak potem… oblał się zimnym potem… Jak to tak? Krzyż, męka. Tego za wiele.
W tym prostym fragmencie wyobrażam sobie jak siadają naprzeciw siebie przyjaciele albo małżonkowie. Co o mnie myślisz? Kim jestem dla Ciebie?
I…
Czasem jesteśmy rozczarowani.
W pewnym sensie jednak spodziewamy się, że ta osoba powie prawdę, którą przyjmiemy, która okaże się cudowna, zgodna z naszym wyobrażeniem. Wyprofilowana. Ugładzona, wymarzona wręcz.
Dla Piotra było jeszcze za wcześnie. Warto wziąć z niego przykład. Nigdy dla Ciebie i mnie nie jest za późno, jeśli potrafimy wyciągnąć wnioski. Demonos nie wyciąga wniosków, tylko oskarża.
Kto życie straci…zachowa je

Abraham

Historię Abrahama zna wielu z nas. W niedalekiej przeszłości w kościołach został odczytany fragment o strasznie trudnej decyzji Abrahama. Został poddany próbie, która do dziś wydaje się niewyobrażalna. Ten fragment o złożeniu Izaaka w ofierze przepięknie opisuje jeden z midraszów żydowskich:
Midrasz ten mówi, że Izaak wcale nie był małym chłopcem, kiedy jego ojciec szedł złożyć go w ofierze. Był już prawie dorosły i dobrze znał zasady i przepisy obowiązujące przy składnia ofiar Bogu. Wiedział, że ważna jest nie tylko postawa składającego ofiarę, a i samej ofiary. Jeśli żertwa składana w ofierze Bogu opierała się, wierzgała i broniła się, to ofiara była niegodna Boga i była odrzucona, a wraz z nią i ofiarodawca. Dlatego też baranki czy inne zwierzęta składane w ofierze krępowano tak, aby w momencie składania ich na ofiarę nie mogły się poruszyć. W pewnym momencie Izaak zorientował się, że to on ma być tą żertwą ofiarną. I tu midrasz mówi w przejmujący sposób: Była jeszcze noc, kiedy Abraham przygotowywał się, by złożyć syna w ofierze. Obydwaj patrzyli sobie długo w oczy i wtedy Izaak powiedział: „Akedá – to znaczy po hebrajsku – zwiąż mnie, zwiąż mnie mocno ojcze mój, by się nie opierał. Zwiąż mnie, zwiąż mnie mocno ojcze mój, bym czasem z lęku się nie opierał, i wtedy nieważna będzie twoja ofiara, i obaj będziemy odrzuceni”… I dalej mówi tekst midraszu: Przyjdźcie i zobaczcie wiarę na ziemi, zobaczcie wiarę na ziemi… Oto ojciec, który poświęca swego jedynego syna, a jego syn najdroższy nadstawia mu swą szyję…

Piękny, prawda?
Akeda, zwiąż mnie mocniej
na supełek

Pogodny

(Łk 6, 36-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Od poranka mroźno. Tak się akurat złożyło, że nie bardzo ten dzień odpalił. Właściwie z powodu nieodpalenia auta. Piękny moment, zależysz od innej osoby.Jakie to szczęście. Pan Bóg podsyła człowieka, chce się z Tobą spotkać w nim.
Ruszyłem. Czuje jednak, że ten ruch jest marny, słaby, zmrożony. Nie taki jakbym oczekiwał.
-życzę Panu dobrego dnia-zagaduje mnie nagle jakiś przypadkowo spotkany staruszek. Jego wyraz jest pogodny, angażuje mnie od razu.
-dziękuję-odpowiadam.
-tak, odpowiedź jest ważna, ale Bogu ważniejsza. Tak nam podpowiada Wielki Post. On nie jest dla siebie, on jest czasem dla nas, ten post. Dobrego dnia, on już jest szczęśliwy, prawda?

Tak.
Ruszyłem, teraz naprawdę.
Spotkanie z tym starszym panem dziś dało mi tak wiele. Nie trwało wiecej jak minutę.
Dawajcie a będzie wam dane. Tak wiele zawdzięczam dziś Bogu. Spotkałem Go w tym niepozornym pogodnym człowieku. W nim miara Boga była już ubita.
Nadal postnie. 30

Postnie 36, czyli Dream Team

Dzisiejsza Ewangelia ma w sobie ciekawy wybór. Możemy też na nią spojrzeć zupełnie niewłaściwie. Lubimy przecież otaczać się ludźmi, którzy na lubią, kochają, uwielbiają, nie krytykują i ogólnie rzecz biorąc nie zatrzymują naszego cudownego życia. Perspektywa Jezusa jest jednak zupełnie inna. Wyraźnie mamy tworzyć kolektyw, który ambitnie wykorzysta swoją codzienność.
Podobnie jak w tym zabawnym filmiku poniżej.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=76XBys_HXq4

Piękny, prawda?
Wszyscy tworzymy jeden team. Dream team.

Lekcja Mistrza

Olimpiada ma wiele twarzy, efekt wielu lat pracy może okazać się cudownym finałem. Może, choć wcale nie musi. Takie zachwiania miał dzisiejszy Mistrz – Kamil Stoch. Parę lat temu zakończył Puchar Świata na 22. miejscu. Ile wtedy spadło na niego krytyki. A on robił dalej swoje.
Dziś, po tak wspaniałym sukcesie, powiedział: Czekałem na to bardzo długo, bo cztery lata. Złoty medal to efekt bardzo dużej pracy, wykonanej przez wielu ludzi. Warto też podziękować Bogu. Za to, że konkurs olimpijski był takim, w którym każdy mógł pokazać, na co go stać.
Mistrz. Oby każdy z nas miał w sobie tę odrobinę pokory, która jutro wyprowadzi nas w Ewangelii na pustynię. Po wygraną rzecz jasna. Módl się, aby wylądować solidnym telemarkiem jak prawdziwy skoczek (Boży).

37

Z-mieszanie

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (Mt 9, 14-15)
Ten fragment nie pozwala mi się smucić, ale zachęca do spokojnego i radosnego czuwania nad sobą. Nawet, jeśli Pan proponuje mi trudne wejrzenie w moje wnętrze. Jest ze mną i mi proponuje, nie zwleka z tą propozycją, ponieważ wie, że czas płynie. Nic dziś nie stoi w miejscu. Ja też nie mogę.
Czuję zachętę, by mówić a może to wyrazić krzykiem, bo zbyt dużo nagromadziło się złych emocji, napięć w ostatnim czasie. Czuję z dwóch powodów.
1. Pan dziś mówi: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! (…) Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” zob. Iz 58, 1n
Bardzo ciekawe i ważne słowo. Wejdź w nie.
2. Dziś wspomnienie 21 koptyjskich męczenników. Papież Franciszek przypomniał, że jedyne słowa, które wypowiadali koptyjscy męczennicy, brzmiały: «Jezu pomóż mi», niczym echo modlitwy będącej sercem tradycji, modlitwy Jezusa, powtarzanej przez niezliczonych chrześcijan, przyzywających jedynego imienia, w którym jest nasze zbawienie.

Pragnę dziś wypowiadać imię Jezus, imię wybawienia mojej codzienności, mojego postnego piątkowego świętowania.

Bóg czasem miesza, żebyśmy się nie przypalili.
38

Słabość

Kogo widać na zdjęciu?
To jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów Fabryki Snów – Mark Wahlberg. Prywatnie mąż jednej żony, ojciec.
Niezwykły celebryta, który już wiele osiągnął a przez swoje przyznanie się do wiary może wiele stracić w Hollywood. No cóż, taki wybór. Świadomi swojej misji byli także Apostołowie z dzisiejszej Łukaszowej Ewangelii. Podobnie jak Mark chcieli być celebrytami. Tak postrzegali Jezusa. I dziś przychodzi ważna chwila, która wiąże się z prawdziwymi zobowiązaniami, w których centralnym momentem jest krzyż. Mogą nagle stracić sporo. Ten znak jest hańbą, a ma on być wypisany na ich twarzach, ma być źródłem ich życia. Dlatego Jezus spokojnie im tłumaczy, że to musi wszystko się stać, że okres zachłyśnięcia się sobą już dawno minął, a tu potrzebna jest praca. Praca nad sobą, a nie nad swoimi mariażami. To nasza słabość, wiele sobie wyobrażamy. Post sprawia, że możemy poczuć się na twardym gruncie … sobą, bez wstydu, alb raczej bez bezwstydnych marzeń, wyimaginowanych złudzeń o sobie. Jak Mark w Fabryce Snów. Bądź jak Mark 🙂

39