Wziąć Boga na ręce

https://www.youtube.com/watch?v=7JWpcB9YPuc

Jest taki suchar:
– Puk, puk!
– Kto tam?
– Marry!
– Marry, jaka Marry?
– Marry Christmas

Nie wiem, czy jest aż taki zabawny. Mnie cieszy niezmiennie od wielu lat. Szczególnie pośród już pełnych świąt szkół, sklepów, urzędów, itd. Zabawne, że zapraszamy z pompą Jezusa do naszych miejsc pracy, a gdy przyjdzie do domu, to lepiej niech zajmie miejsce puste przy stole. Przyjdzie i pójdzie. Pięknie o tym mówi znakomity polski film „Cicha noc”, który od niedawna gości w kinach.
Czy w tych światełkach można się zagubić. Raczej nie. Jeśli jesteś zanurzony w wierze, to nie powinno za b przeszkadzać. Może drażnić, ale to dobrze. Odkryjesz w sobie postawę Heroda, który na samą myśl o radości przyjścia Mesjasza przygotował inne fajerwerki.
Powoli wchodzimy w ten czas świąteczny, który jest rzeczywistym wyznaniem wiary we Wcielenie Jezusa, a nie tandetnym tuleniem bobasa. Bierzemy Boga na ręce i musimy sobie zdawać sprawę, że te same ręce go przybiją swoim grzechem.
Nie zmarnuj Adwentu, naprawdę warto odżyć pośród tej naszej polskiej gonitwy. Zatrzymaj się. Nie przegap tego, co najważniejsze.
Dasz radę.
Hop!

Setnik(t), czyli Perfekcyjny Pan domu

Zmiany to postęp,
wiele zmian to perfekcja
W. Churchill

Słowo ZMIANA nie jest popularnym. Wręcz może się skojarzyć z czymś, co nagle ma zapoczątkować coś zupełnie przez nas nieoczekiwane. W końcu wolimy, jak wokół nas wszystko jest nazbyt klarowne, jasne i przejrzyste.
Adwent, który rozpoczęliśmy, jest niezwykłym czasem. W tym roku jest bardzo krótki. Pierwszym pytaniem, jakie sobie zadałem, było te, czy ja zdążę z nawróceniem. Przecież zwykle potrzebuję jakiejś warstwy czasowej. A potem doszła do moich uszu dzisiejsza Ewangelia. Właściwie jedno zdanie. Mowa o słudze setnika, który był SPARALIŻOWANY. Trudno o nawrócenie, skoro jestem nieruchomy. Setnik podpowiada dziś, że wystarczy tylko słowo, nawet najmniejsze. Tyle Panu Bogu wystarczy. Powiedz Słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja – -zdanie, które wypowiadamy przed udzieleniem Komunii św. Obdarzamy się nawzajem wszyscy tym Słowem. To jest ten moment Eucharystii, w którym dla drugiego przynosimy dar. Mówimy mu: popatrz to Słowo zamieszkało między nami, On-Słowo już tu jest. I wyzwala z paraliżu, niemożności wykonania jakiegoś ruchu. Jak wielu z nas wtedy patrzy w podłogę, zamiast w stronę ołtarza. Jestem przekonany, że Setnik patrzył Jezusowi prosto w twarz, kiedy dziękował za uzdrowienie. Najpierw padł do nóg, tak jak my często padamy, kiedy coś/kogoś tracimy. Każdy z nas zna taki paraliż, niemożność podjęcia jakiegokolwiek zadania. Opadamy z sił. Setnik powstał, bo chciał zmiany. Zobaczył, że ta zmiana dotknie nawet jego, tylko początek musi być w kimś innym. A właściwie w tym, co robi – w służeniu, byciu gotowym „dla” drugiego.

To prawdziwa perfekcja.
Taki perfekcyjny Pan domu.

Advent-ure

Im bardziej postępuje kolejny dzień, coraz krótszy, ciemniejszy, tym częściej przekonuję się jak ciężko jest wstać rano.
Czy zauważyliście, że łóżko o poranku posiada własną grawitację? Trudno ją pokonać. Ciepło poduszki, niezwykła przytulność kołderki powoduje we mnie pobór lenistwa, „nicnierobienia”, spauzowania. Jakie to łatwe.

I tu pojawia się nowa przygoda – adventure. Adwent to proste oczekiwanie. Stęsknienie, które może przerodzić się w jakże niezwykłe wykrzyknięcie MaranTha, Przyjdź, Panie Jezu!
Hmm, do czego ma przyjść? Dziś Ewangelia podpowiada, że to nie On ma przyjść. On zabiera nas w podróż, niezwykłą, każe wszystko zostawić innym. Tak jakbyśmy mieli zabrać tylko to, co najważniejsze. Dziś jeszcze nie wiem, co jest dla mnie najważniejsze. Nie potrafię powiedzieć. Nie smucę się. Po to jest adwent; to taka advent-ure z Bogiem, który rusz w drogę.
Chciałbym pójść, mam wiele oporów, bo kołderka moich zaniedbań wydaje się cieplejsza, mami i usypia. Dlatego niezwykłe jest to dla mnie słowo: CZUWAJ. To zawołanie znane wielu harcerzom. Wzywa, posyła, budzi szacunek. Chcę czuwać.
Powoli, bardzo powoli. Bez pośpiechu. Ale z Nim.

Żar

O dniu szczęśliwy, o dniu błogosławiony,
W którym serce moje zapłonie ku Tobie wiecznym żarem,
Bo już Cię teraz wyczuwam, choć przez zasłony,
Tyś mi, o Jezu, w życiu i śmierci zachwytem i czarem.

Dzienniczek, św. Faustyna

Nigdy się nie poddawaj, patrz do przodu, ku Niemu.
Piątkowo:

 

Historia Boga zainteresowanego człowiekiem

Siedzę w Budowlance. Korytarz pełen ludzi. Znakomity tłum, wspaniali, modni, czasem jeszcze mający mleko pod nosem. Jedni spieszą, by się zinhalować na świeżym powietrzu. Wśród nich są tacy, którzy za Matką Dyrektor biegną na lekcje, drudzy, by je spisać. Spisać, no właśnie. Kalka, przepisanie, tak jest łatwiej. Dlaczego coś piszemy? Zapamiętać, zakodować. Spisanie może okazać się czymś , dającym fundament, oparcie. Jakże często lepiej od kogoś tak po prostu coś wziąć, zabrać. Uczynić swoim.
Patrzę na ten nasz budowlankowy korytarz. Ilu ludzi, tyle historii. Niepowtarzalnych, z własną historią nie do podrobienia. Nie trzeba ich przepisywać, nimi można się zachwycić.
Jak jednak to zrobić.
Wpadła mi taka myśl.
Opowiedzieć im historię Boga zainteresowania człowiekiem.

Start.
Na początku Bóg…
I zobaczył, że to było dobre…

Wzrok

Rozmowy kapłańskie bywają ubogacające. Wśród nich są takie, które próbują uzdrowić nasze duszpasterskie niedomagania. Dosyć często pada na nich, że przy ołtarzu jest pusto. Nie ma już za wielkiej ilości ministrantów i lektorów.
Pustki.
Tylko czy ci, którzy tak mówią, nie zauważyli, że nie ma też już za wielkiej rzeszy ludzi na kościele??
Z pustego to i Salomon nie naleje.
Podobne w dzisiejszej Ewangelii. Pośród różnych budynków, alejek i uliczek Pan Jezus zatrzymał się przy celi komorniczej Mateusza. Taki ówczesny kiosk Ruch – mało miejsca, a cel ten sam – ciągle coś przemienić w zysk.
I tak sobie myśl, że to można jedno i drugie przełożyć na wspólne myśli.
Skoro Pan Jezus poszukał człowieka w zabitej dechami komórce celnej i tylko wzrokiem przyciągnął Mateusza na drogę zbawienia, to może to uczynić z każdym z nas. To zadanie dla nas kapłanów, duszpasterzy.
Szukać
szukać
szukać.
Wyjść z celi

Scandalon

Usłyszałem takie zdanie: ” Im głębsza noc, tym bliżej świt”.
Mądre.
Daje dużo ciszy we mnie. Bo nad czym tu się zastanawiać. W nocy, późnej oczywiście, nie rozmawiasz, raczej twoje ciało już nie jest zdolne do wielkiego wysiłku. Szybciej do ciszy.
Po tym, co powiedział Piotr wśród uczniów, musiało być mnóstwo ciszy. Zamilkli. Słowem się nie odezwali.
Jeden Piotrek wypowiedział to, na co inni potrzebowali jeszcze wiele miesięcy.
Twardziel.
Tylko
coś się
potem wydarzyło
Scandalon
Proste greckie słowo, od którego mamy polskie „skandal”. Jeśli wyobrazisz sobie mały kamyczek w sandale, to to będzie scandalon. Coś uwierającego, czego nie można w żaden sposób zaakceptować, opierającego się a raczej ścierającego na pył wcześniejesze dobro. Bo scandalon to malutka skała. A Piotr został nazwany SKAŁĄ, OPOKĄ. Zamiast fantastycznego życia i fundamentu, na którym buduje się filary wiary…Piotr musiał wysypać na drogę swojego życia nie małą ilość skalistego prochu. Ale czy nie z prochu ziemi ulepił Bóg człowieka? Jak pokaże Ewangelia, uda się i z Nim. Ale na razie jest nie zły…skandal. „Nie przyjdzie to na Ciebie”- mówi Piotr. Nie teraz Piotrze, jeszcze nie. Ale tego pragnę. Już niedługo. I to też jest skandal.

Prawda

Jak ważne jest usłyszeć prawdę, nawet jeśli miałaby ona być trudna do przyjęcia. Jezus wyraźnie docenia w Cezarei Filipowej Piotra. W oczach Apostołów urasta do człowieka, na którym można polegać jak na Zawiszy.

Czyżby?
Piotr na wiele się odważył mówiąc, kim dla niego jest Jezus. Powiedział prawdę. Wiezry wtedy w nią. Tylko, że okazało się to czasowe. I to nie do niego na krzyżu powiedział Jezus – „dziś ze mną będziesz w raju”. Jedynie do prostego łotra, któremu wystarczyła chwila prawdy… o sobie.
Mocne.

Nowe idzie

No to zaczynam po długiej przerwie. Lecz dziś raczej od ciszy zacznę. Dla mnie coraz ważniejszego elementu tajmu, który spędzam każdego dnia, a nie muszę nikogo przekonywać, że czas nam ucieka. Jak piasek między palcami.
Dobrej lektury:

Cisza to nie unikanie hałasu. To uczenie się bycia z sobą

Odpocznij. Dziś w Ewangelii czytamy o pannach roztropnych, które czekają na Oblubieńca. Są Jego obecności spragnione, stęsknione. One wiedzą, że ta tęsknota może się w nich przedłużyć, dlatego są zaopatrzone w oliwę, paliwo mające dać poczucie nieustającej gotowości na nowe. Bo jak Oblubieniec nadejdzie, to już nie będzie siedzenia, czekania, tylko zaproszenie do pójścia.
Gotów?

Przejdź do paska narzędzi