Światło


40

Zbyt często nasze modlitwy są tylko planami, które podsuwamy Bogu do zatwierdzenia.
Lecz gdy prowadzi nas Duch Święty, modlitwa natychmiast wznosi się ponad poziom petycji.
(Abp Fulton Sheen)
Ogień Ducha świętego może nas oczyścić. Jeśli chcesz – powiedział trędowaty do Jezusa. Jeśli chcesz. Jeśli przestaniesz planować. Boisz się?

Oto mój Sługa, którego podtrzymuję.
Wybrany mój, w którym mam upodobanie.
Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął;
On przyniesie narodom Prawo4.
Nie będzie wołał ni podnosił głosu,
nie da słyszeć krzyku swego na dworze.
Nie złamie trzciny nadłamanej,
nie zagasi knotka o nikłym płomyku
. Iz 42, 1-3

A jednak w tym wszystkim zapominamy o ważnej kwestii:
Nie ma światła bez spalenia.

Co czujesz jak stoisz w kolejce do konfesjonału?
Banalne pytanie? Może zbyt osobiste?
Raczej w tamtym miejscu nie ma fajerwerków, a jedyny ogień, to raczej już słaba iskra naszych wcześniejszych różnych wyborów, gdzie mało było Pana Boga.
Kolejka, w której do mnie przemawia zdanie: „Jeśli chcesz” Bo przecież do konfesjonału to nie z przyzwyczajenia, radości, bo tam nie ma się czym chwalić. Podobnie mówi do Jezusa trędowaty z fragmentu Markowej Ewangelii. Jeśli chcesz… Ile ja bym chciał zrobić, wyrzeźbić w swoim życiu. Zwykle raczej urobię się jak Wenus z Milo…po łokcie. I nic z tego nawrócenia. Raczej kolejne przewrócenie.
A może o to chodzi – przewrócić się. Kiedy byliśmy mali, to nieraz człowiek się a rodzice zakrzyknęli: „o jak pięknie złapałeś zająca!”
Może chociaż dłoń Jezusa uda się…złapać.

Da się. Tylko ten trąd ciągle o sobie daje znać. Komu było łatwiej w tej Ewangelii: trędowatemu podejść do Jezusa czy Jezusowi go oczyścić? O to jest pytanie.

Ślina

(1 Krl 11, 29)
Gdy pewnego razu Jeroboam wyszedł z Jerozolimy, spotkał go na drodze prorok Achiasz z Szilo, odziany w nowy płaszcz.

Jak ważne jest dziś w Słowie życia zauważenie pierwszego czytania.
W jakimś bliżej nieokreślonym czasie dla Jeroboama nastąpiło spotkanie. Wykonał on zapewne coś , co robił każdego dnia. Jednak właśnie w tej chwili doszło do spotkania dwóch osób. U proroka jest jednak pewien szczegół – nowy płaszcz. To oznaka godności; Pan obleka swojego sługę. Jego zadaniem jest teraz głoszenie słowa; takie namaszczenie do posługi.

Pan Bóg chce Ciebie, czeka na Ciebie. To wyraźnie widać w Ewangelii.
Nawet, jeśli nie ma płaszcza, a jest ślina.
To wystarczy.
Nic, co ludzkie, nie jest Bogu obce.

Jezus mówi:
Otwórz się
a nie:
Otwieraj się

72

(Łk 10,1-9)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał

72 posłanych. To dużo.
Nie zawsze Słowo Boże w nas zasiane wzrasta i daje stokrotny plon.

Zapominamy jednak,
że ono się
nie starzeje.

Super Bohater


Dziś nie moje słowa, ale Papieża Franciszka. Bardzo poruszył mnie ten tekst. To nie są tylko słowa ot tak wypowiedziane. Dla mnie istotne i ważne. O Kościele zranionym, poszukującym, w której dusz-pasterze szukają innych tylko wtedy, gdy sami dają się odnaleźć Chrystusowi.

Jezus zapytał Piotra o jego miłość i nalegał na niego, aby mógł udzielić odpowiedzi realistycznej: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). W ten sposób Jezus utwierdza go w misji. W ten sposób staje się on ostatecznie Jego apostołem.

Cóż umacnia Piotra jako apostoła? Co nas podtrzymuje jako apostołów? Tylko jedno: „Dostąpiliśmy miłosierdzia” (1 Tm 1, 12-16). Pośród naszych grzechów, ograniczeń, bied, pośród naszych rozlicznych upadków Jezus Chrystus zobaczył nas, zbliżył się, podał nam rękę i okazał nam miłosierdzie. Każdy z nas może wspomnieć, kiedy Pan go zobaczył, spojrzał na niego, zbliżył się i okazał mu miłosierdzie.

Nie jesteśmy tutaj dlatego, że jesteśmy lepsi od innych. Nie jesteśmy superbohaterami, którzy z wyżyn zniżają się na spotkanie ze „śmiertelnikami”. Zostaliśmy raczej posłani ze świadomością bycia mężczyznami i kobietami, którym wybaczono. I to jest źródłem naszej radości.

Jesteśmy konsekrowanymi i duszpasterzami na podobieństwo Jezusa zranionego, zmarłego i zmartwychwstałego. Osoba konsekrowana to ta, która znajduje w swych własnych ranach znaki Zmartwychwstania. Która potrafi zobaczyć w ranach świata moc Zmartwychwstania. Która, jak Jezus, nie wychodzi na spotkanie swych braci z wyrzutami i potępieniem.

Jezus Chrystus nie ukazuje się swoim uczniom bez ran; to właśnie na widok Jego ran Tomasz może wyznać wiarę. Jesteśmy wezwani, aby nie zacierać ani nie ukrywać swych ran. Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je. Kościół z ranami nie stawia się w centrum, nie uważa się za doskonały, ale stawia tam Jedynego, który może leczyć rany i który nazywa się Jezus Chrystus.

Świadomość posiadania ran nas wyzwala; co więcej – uwalnia nas od stawania się punktem odniesienia dla samych siebie, uważania się za najdoskonalszych. W Jezusie nasze rany zmartwychwstają. Czynią nas solidarnymi; pomagają nam obalać mury, które zamykają nas w działalności elitarnej, aby pobudzić nas do budowania mostów i do wychodzenia naprzeciw tak wielu spragnionym tej samej miłości miłosiernej, którą tylko Chrystus może nam ofiarować.

Lud Boży nie oczekuje ani nie potrzebuje superbohaterów, czeka na duszpasterzy, osoby konsekrowane, które potrafią współczuć, potrafią wziąć za rękę, zatrzymać się przy tym, kto upadł i – podobnie, jak Jezus – pomagają wyjść z tego błędnego koła „przeżuwania” rozpaczy, które zatruwa duszę.

Chcemy na nowo powiedzieć swoje „tak”, ale realistyczne, gdyż opiera się na spojrzeniu Jezusa. Zachęcam was, abyście po powrocie do swych domów przygotowali w waszym sercu swego rodzaju testament duchowy, na wzór kard. Raúla Silvy Rodrigueza. Jest to piękna modlitwa, rozpoczynająca się od słów:

Kościół, który kocham, jest Świętym Kościołem wszystkich dni, twoim, moim, Świętym Kościołem przez wszystkie dni… Jezus Chrystus, Ewangelia, chleb, Eucharystia, Ciało Chrystusa pokornego każdego dnia z obliczem ubogich oraz z obliczem mężczyzn i kobiet, którzy śpiewali, walczyli, cierpieli. Święty Kościół wszystkich dni.
Jaki jest Kościół, który kochasz? Czy kochasz ten Kościół zraniony, który znajduje życie w ranach Jezusa?

Żłób


Niezwykłe były te dni. Każdy z nas czegoś oczekiwał od tego czasu. Pojawiają się jednak takie momenty, które zaskakują i każdy nasz pomysł bierze „w łeb”. Takim zaskoczeniem może być kazanie do dzieci. Lubię tę wspólną twórczość, w której może się każdy odnaleźć.
O chociażby taka historia sprzed kilku lat:
Do kazań do dzieci nie można przygotować się tak po prostu od początku do końca. Po co zresztą. Początek ma być a potem nurt cię poniesie. Ważne, żeby słuchać.
Zapytałem moje bejbusie, kim chciałyby być w szopce? Różne były odpowiedzi: że Maryją, Józefem, owcą nr 5, nawet ktoś chciał być wołem a ktoś chociaż osiołkiem 🙂
W ostatnim momencie jedno z dzieci podniosło rączkę i z zupełnie poważną miną odrzekło, że chce być…żłóbkiem…

O! Nieźle, pomyślałem.
A dlaczego? – zapytałem.
Maryja i wszystkie postacie są obok, a ten żłóbek to Pana Jezusa ciągle trzyma i obejmuje i ja tak chcę.

Mądrość dzieci. Być chociaż żłobem. To wystarczy.

Czekanie

Wciąż czekam, wciąż.
Adwent ma w sobie jakąś ogromną pomoc w drodze. Jeśli mam czekać to twórczo. A to mi się kojarzy raczej z pójściem, byciem w drodze. Jaki jest Twój życiowy Adwent? A może raczej powinienem zapytać czy ten życiowy Adwent to od jakiegoś czasu nieżyciowy, taki jakiś. Ciągle mam od siebie wymagać, być aktywnym. Jak mi się nie chce czasem, zwykle. W tych ostatnich dniach czytania opisują spotkanie. Czy czekam na to spotkanie? Z Nim? TAK.

–nie chciałbym, aby to oczekiwanie było jakąś imitacją, zwykłą, choć udekorowaną emocjami, stratą czasu. To strasznie trudny wniosek dla mnie w tych ostatnich dniach.

I drugie pytanie: w jaki sposób czekam i dążę (z założonymi rękoma się nie da)? Można w dążeniu do celu, nawet w dążeniu do prawdziwego spotkania, pominąć po drodze człowieka. I tego nienarodzonego, i tego, którego zobaczysz w drodze. Przechodzisz obok czy go spotykasz?
W końcu idę z nim finalnie razem do tego samego miejsca. Idę. Krok po kroku. Te kroki przez najbliższe dni pokaże małe Dziecko. Uff. Nie będzie łatwo