Pogodny

(Łk 6, 36-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Od poranka mroźno. Tak się akurat złożyło, że nie bardzo ten dzień odpalił. Właściwie z powodu nieodpalenia auta. Piękny moment, zależysz od innej osoby.Jakie to szczęście. Pan Bóg podsyła człowieka, chce się z Tobą spotkać w nim.
Ruszyłem. Czuje jednak, że ten ruch jest marny, słaby, zmrożony. Nie taki jakbym oczekiwał.
-życzę Panu dobrego dnia-zagaduje mnie nagle jakiś przypadkowo spotkany staruszek. Jego wyraz jest pogodny, angażuje mnie od razu.
-dziękuję-odpowiadam.
-tak, odpowiedź jest ważna, ale Bogu ważniejsza. Tak nam podpowiada Wielki Post. On nie jest dla siebie, on jest czasem dla nas, ten post. Dobrego dnia, on już jest szczęśliwy, prawda?

Tak.
Ruszyłem, teraz naprawdę.
Spotkanie z tym starszym panem dziś dało mi tak wiele. Nie trwało wiecej jak minutę.
Dawajcie a będzie wam dane. Tak wiele zawdzięczam dziś Bogu. Spotkałem Go w tym niepozornym pogodnym człowieku. W nim miara Boga była już ubita.
Nadal postnie. 30

Postnie 36, czyli Dream Team

Dzisiejsza Ewangelia ma w sobie ciekawy wybór. Możemy też na nią spojrzeć zupełnie niewłaściwie. Lubimy przecież otaczać się ludźmi, którzy na lubią, kochają, uwielbiają, nie krytykują i ogólnie rzecz biorąc nie zatrzymują naszego cudownego życia. Perspektywa Jezusa jest jednak zupełnie inna. Wyraźnie mamy tworzyć kolektyw, który ambitnie wykorzysta swoją codzienność.
Podobnie jak w tym zabawnym filmiku poniżej.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=76XBys_HXq4

Piękny, prawda?
Wszyscy tworzymy jeden team. Dream team.

Lekcja Mistrza

Olimpiada ma wiele twarzy, efekt wielu lat pracy może okazać się cudownym finałem. Może, choć wcale nie musi. Takie zachwiania miał dzisiejszy Mistrz – Kamil Stoch. Parę lat temu zakończył Puchar Świata na 22. miejscu. Ile wtedy spadło na niego krytyki. A on robił dalej swoje.
Dziś, po tak wspaniałym sukcesie, powiedział: Czekałem na to bardzo długo, bo cztery lata. Złoty medal to efekt bardzo dużej pracy, wykonanej przez wielu ludzi. Warto też podziękować Bogu. Za to, że konkurs olimpijski był takim, w którym każdy mógł pokazać, na co go stać.
Mistrz. Oby każdy z nas miał w sobie tę odrobinę pokory, która jutro wyprowadzi nas w Ewangelii na pustynię. Po wygraną rzecz jasna. Módl się, aby wylądować solidnym telemarkiem jak prawdziwy skoczek (Boży).

37

Z-mieszanie

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (Mt 9, 14-15)
Ten fragment nie pozwala mi się smucić, ale zachęca do spokojnego i radosnego czuwania nad sobą. Nawet, jeśli Pan proponuje mi trudne wejrzenie w moje wnętrze. Jest ze mną i mi proponuje, nie zwleka z tą propozycją, ponieważ wie, że czas płynie. Nic dziś nie stoi w miejscu. Ja też nie mogę.
Czuję zachętę, by mówić a może to wyrazić krzykiem, bo zbyt dużo nagromadziło się złych emocji, napięć w ostatnim czasie. Czuję z dwóch powodów.
1. Pan dziś mówi: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! (…) Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” zob. Iz 58, 1n
Bardzo ciekawe i ważne słowo. Wejdź w nie.
2. Dziś wspomnienie 21 koptyjskich męczenników. Papież Franciszek przypomniał, że jedyne słowa, które wypowiadali koptyjscy męczennicy, brzmiały: «Jezu pomóż mi», niczym echo modlitwy będącej sercem tradycji, modlitwy Jezusa, powtarzanej przez niezliczonych chrześcijan, przyzywających jedynego imienia, w którym jest nasze zbawienie.

Pragnę dziś wypowiadać imię Jezus, imię wybawienia mojej codzienności, mojego postnego piątkowego świętowania.

Bóg czasem miesza, żebyśmy się nie przypalili.
38

Słabość

Kogo widać na zdjęciu?
To jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów Fabryki Snów – Mark Wahlberg. Prywatnie mąż jednej żony, ojciec.
Niezwykły celebryta, który już wiele osiągnął a przez swoje przyznanie się do wiary może wiele stracić w Hollywood. No cóż, taki wybór. Świadomi swojej misji byli także Apostołowie z dzisiejszej Łukaszowej Ewangelii. Podobnie jak Mark chcieli być celebrytami. Tak postrzegali Jezusa. I dziś przychodzi ważna chwila, która wiąże się z prawdziwymi zobowiązaniami, w których centralnym momentem jest krzyż. Mogą nagle stracić sporo. Ten znak jest hańbą, a ma on być wypisany na ich twarzach, ma być źródłem ich życia. Dlatego Jezus spokojnie im tłumaczy, że to musi wszystko się stać, że okres zachłyśnięcia się sobą już dawno minął, a tu potrzebna jest praca. Praca nad sobą, a nie nad swoimi mariażami. To nasza słabość, wiele sobie wyobrażamy. Post sprawia, że możemy poczuć się na twardym gruncie … sobą, bez wstydu, alb raczej bez bezwstydnych marzeń, wyimaginowanych złudzeń o sobie. Jak Mark w Fabryce Snów. Bądź jak Mark 🙂

39

Światło


40

Zbyt często nasze modlitwy są tylko planami, które podsuwamy Bogu do zatwierdzenia.
Lecz gdy prowadzi nas Duch Święty, modlitwa natychmiast wznosi się ponad poziom petycji.
(Abp Fulton Sheen)
Ogień Ducha świętego może nas oczyścić. Jeśli chcesz – powiedział trędowaty do Jezusa. Jeśli chcesz. Jeśli przestaniesz planować. Boisz się?

Oto mój Sługa, którego podtrzymuję.
Wybrany mój, w którym mam upodobanie.
Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął;
On przyniesie narodom Prawo4.
Nie będzie wołał ni podnosił głosu,
nie da słyszeć krzyku swego na dworze.
Nie złamie trzciny nadłamanej,
nie zagasi knotka o nikłym płomyku
. Iz 42, 1-3

A jednak w tym wszystkim zapominamy o ważnej kwestii:
Nie ma światła bez spalenia.

Co czujesz jak stoisz w kolejce do konfesjonału?
Banalne pytanie? Może zbyt osobiste?
Raczej w tamtym miejscu nie ma fajerwerków, a jedyny ogień, to raczej już słaba iskra naszych wcześniejszych różnych wyborów, gdzie mało było Pana Boga.
Kolejka, w której do mnie przemawia zdanie: „Jeśli chcesz” Bo przecież do konfesjonału to nie z przyzwyczajenia, radości, bo tam nie ma się czym chwalić. Podobnie mówi do Jezusa trędowaty z fragmentu Markowej Ewangelii. Jeśli chcesz… Ile ja bym chciał zrobić, wyrzeźbić w swoim życiu. Zwykle raczej urobię się jak Wenus z Milo…po łokcie. I nic z tego nawrócenia. Raczej kolejne przewrócenie.
A może o to chodzi – przewrócić się. Kiedy byliśmy mali, to nieraz człowiek się a rodzice zakrzyknęli: „o jak pięknie złapałeś zająca!”
Może chociaż dłoń Jezusa uda się…złapać.

Da się. Tylko ten trąd ciągle o sobie daje znać. Komu było łatwiej w tej Ewangelii: trędowatemu podejść do Jezusa czy Jezusowi go oczyścić? O to jest pytanie.