Zabawa w chowanego

jeden2
Bardzo poruszająca jest ta ilustracja. Wszyscy na sobie, wzrok rozbiegany, skutecznie poszukujący. Gra w chowanego rozpoczęta. Schowany jest zdrajaca. Raz, dwa, trzy szukam. Wszyscy jacyś tacy przejęci, ale nie tym, co trzeba. Pan Jezus w jednej chwili odsłania dramat wspólnoty: jeden już podjął decyzję i się wyłączył z niej. I to głupie pytanie, takie usprawiedliwiające: ja Panie? Jakby zaraz mieli zaśpiewać „to nie ja była Ewą, to nie ja skradłam niebo”.
Tylko jeden zdradzi? Ale który skutecznie?

Pocieszające jest dziś słowo z I-go czytania: Pan mnie powołał już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. (Iz 49, 1-2)
Słodko-gorzka ta zabawa w chowanego.

Marta i Maria

Po Niedzieli Palmowej wielkim chce być nie tylko poniedziałek. Pan Jezus idzie dziś do domu Łazarza, gdzie tradycyjnie blisko Pana są Maria i Marta. We wcześniejszych fragmentach Ewangelii można wyczuć woń, zapach ich kuchni. Zrazu przypomina mi się taki zapis z Pieśni nad Pieśniami:
OBLUBIENICA: Jak jabłoń wśród drzew leśnych, tak ukochany mój wśród młodzieńców. W upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu. Wprowadził mnie do domu wina, i sztandarem jego nade mną jest miłość. Posilcie mnie plackami z rodzynek, wzmocnijcie mnie jabłkami, bo chora jestem z miłości. Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie. OBLUBIENIEC: Zaklinam was, córki jerozolimskie, na gazele, na łanie pól: Nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie ukochanej, póki nie zechce sama.
(por. Pnp 1,1-2,7)
Dla sióstr ta wizyta to idylla. Łazarz, ich brat, z grobu wstał, Pan przychodzi do nich. Słowo Żywe jest pośród nich. Nie budźcie ze snu. Niech woń spotkania rozpościera się wokół nas, wszystko tak smakuje, że do deseru to jeszcze daleko. Zapach olejku nardowego uderza w nozdrza tak mocno, że tylko dwie osoby pozostają w rzeczywistości. Jezus, który Marii w euforii daje namaścić swoje nogi i włosami wygładzić. W upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu. (por. Pnp 2, 5-6)
betania
A druga osoba?
Na scenę dziś wchodzi Judasz z Iskariotu. Szemranie już się zaczęło, jego słowa są jadem. Wyraźnie to pokazuje Jan Apostoł. Zapewne po wielu latach, przypominając sobie tę scenę, widzi w Judaszu podwójne standardy, dwulicowość. Może czuje się po prostu oszukany? Miał go za porządnego, takiego przysłowiowego „dobrego człowieka”. Jan mówi o nim-złodziej. A Izajasz dziś tak: To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. (Iz 42, 1) Nawet do złodzieja przyszedł…do knotka o nikłym płomieniu.

Pięknie dziś Ewangelia pokazuje wiarę tych osób. Każdy w coś naprawdę wierzy.
A my? ja? ty?
Piękno wiary po chrzcie nie ma terminu ważności. Te cechy się nie starzeją. Możesz je jednak przykryć maseczką wygód, wonią wyborów, kremikiem ucieczek zaszpachlować. To wszystko sprawi nowy lifting, a co w środku?

Na zewnątrz lux!
A wewnątrz reflux!

Osioł

W tym najbliższym tygodniu jak w soczewce rozegra się na Twoich oczach (mam nadzieję) niezwykły dramat. Mnóstwo scen, kilka dobrych dialogów, puenta, jakiej każdy z nas powinien oczekiwać. Jak pięknie to brzmi, prawda?
Nie bądź naiwny/a. Kurtyna po tych scenach się nie podniesie, ona rozedrze się na dwoje;
scena zostanie wstrząśnięta (a nie zmieszana) tembrem głosu Chrystusa „Pragnę”;
rozdarte będzie przynajmniej jedno, Piotrowe serce.
„Czyż i ty nie byłeś razem z Galilejczykiem?” – słyszę i ja.
Przyznać się, nie przyznać; odejść, uciec, schować palemkę do kieszeni; wiwatować z tłumem wszystko, co wykrzyczą; czy jednak mieć jedno, absolutnie moje zdanie.
To wszystko słyszę w kolejce do spowiedzi. Tłum, jakby mało wiwatuje, bardziej skupiony
Najpierw
oddech…skupienie, pracę palców, zgrzyt zębów, nierówne przekładanie ust, rozedrganie i jakaś niepewność
czuję się jak osioł; przychodzi jednak myśl, że Pan wjechał na ośle; podchwytuję to jakieś niezrozumiałe wytłumaczenie
sapanie, wstyd, bo czas się zbliża
wątpliwości
ciężar, aż boli w krzyżu
przyklęknięcie
drewno…drzazgi…ból
upadki, wyznanie

-„Dziś ze mną będziesz w raju”
-co proszę?..
-Idź, nie grzesz więcej.

A może jednak osioł…

Drobne słowo w wigilię Wielkiego Tygodnia

Mam problem z tym Panem Jezusem… zdawkowo niedawno usłyszałem na jednej z prób. Celne zdanie. Pomiędzy kolejnymi dźwiękami, wyśpiewaniem jakże podniosłych peanów modlitewnych, muzycznych majstersztyków, wciąż nas coś boli. To jakiś pierwszy rys wniosków po ostatnich Lidzbarskich Duchowych Inhalacjach, czyli wieczorach uwielbienia.
Śpiewasz, modlisz się, a ten kusiciel i tak ci w głowie chce namieszać. Zwodzi, zawiązuje pysk, sypie piaskiem po oczach. W końcu to już prawie czterdziesty dzień postu.
Mam problem z Panem Jezusem… Masz tak czasem? Ja też.
O tym w najbliższym czasie, w tygodniu, codziennie.
klucz

On ma klucz i umie go przekręcić. Nie nad tym się jednak zastanawiaj. Bardziej nad tym, jak ON znalazł takie wspaniałe drzwi do otwarcia?
Odpowiedź przyjdzie w tym tygodniu. Najpierw w euforii (prawie niektórym palma odbiła!), potem ze zdradą za plecami, dźwiękiem srebrników, łaskoczących każde ucho; z zapewnieniem Piotra, które zweryfikuje szybko pianie koguta, ze szmatą mokrą od umycia ciała zdziwionych chłopców, którzy za chwilę staną się mężczyznami, hegemonami wiary. Z krwią i blizną. Z historią, która ma swój „gwóźdź programu”: pusty grób.
Krok po kroku.
Ja idę.

Wielki Post-ęp, hmmm

Trwa ten wielki post-ęp i trwa. To dobry, smakowity czas. Boży czas wzruszania ziemi naszych serc, okopywania, intensywnego nawożenia Słowem Bożym,
naświetlania słońcem sakramentów i Miłości,
nawadniania Duchem Świętym.
czas dany i zadany.
Ma doprowadzić mnie do rzeczywiście głębokiego nawrócenia ku Bogu, do głębokiej modlitwy.
Nie do powierzchownych wzruszeń. Nie do kilku kwaśnych owocków, ukrytych w gęstwinie liści samozadowolenia.
Wróciłem z rekolekcji, które głosiłem dla młodzieży u księży saletynów.
Zanim tam pojechałem, chodził za mną oklepany już tekst „wypłyń na głębię”. W sumie saletyni mają swój kościół na ul. Morskiej… Wypłynęliśmy i nikt nie utonął. Jednak post-ęp
Dobrej niedzieli i radosne selfie na koniec
IMG_20160303_100046

Garść Słowa

Mogę użyźnić glebę swojego życia nawozem o wątpliwej reputacji zapachowej.
Mogę. Gorzej, jeśli w trakcie wzrostu obłoże kupą wielu innych spraw, wątpliwej treści.

ryś3

Ciężko jest lekko żyć – powiedziała figa. I poddała się w dzisiejszej Ewangelii.
Uległa zeschnięciu.
Tylko zaśnięciu – powiedziała dziś Pan. Mam dla Ciebie tyle czasu, ile potrzebujesz.

Cuda wianki

Komplement – ot taka cudna wspaniałość, która wprawia nas w dobre samopoczucie. Komplement:
1) czerwienimy się;
2) uciekamy, żeby nikt nie zobaczył, że 3) jesteśmy w czymś dobrzy, itd.
4) rozkłada na łopatki.
Z dzisiejszego słowa:
„Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach” (por. Mt 21, 43.45-46)
Ten odrzucony kamień to dla nas dziś największy komplement.
1) Miał kolor czerwony, ale od krwi;
2) nie uciekł;
3) był w tym tak dobry, że aż do bólu skuteczny;
4) rozłożony na łopatki.
Jak mówić szczerze, to żyć tak samo, aby być cudem w Jego oczach.
Cudem jest w Twoich oczach?
Cały czas trwa Wielki Post-ęp.
wielki postep

Żebrak Łazarz

W necie można wynaleźć wiele kapitalnych rycin, rysunków, tudzież obrazów. Oto jeden z nich.
dziwne

Z dzisiejszej Ewangelii:
„Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16, 31)
Dziwne, wyspałem się inaczej niż sobie pościeliłem.
Dziwne, wierzę inaczej niż chrzest mi szeptał.

Jeśli nie słuchają…

Garść Słowa…

Przypomnij sobie kogoś świętego w twoim życiu, matkę/tatę/babcię, która uczyła pacierza, kogoś, kto pokazał Ci drogę do solidnego fundamentu. Ile takich chwil przespaliśmy w życiu? Owych momentów, które ukształtowały, otworzyły moje oczy na rzeczywistość nieba. Tak często wraca się do nich poniewczasie, czasem już te nasze wspominki nieco pożółkły, wyblakły, wytarły się. Wtedy łatwo o prostą myśl, że zawdzięczam cały mój dorobek tylko sobie.
Tak łatwo to przespać…
Tak zrobili dziś Apostołowie: Piotr, Jakub i Jan. Piotr- mówią najważniejszy, Jakub -pierwszy męczennik wśród Apostołów i Jan – najmłodszy. Każdy z nich coś miał w sobie szczególnego. A jednak zasnęli, może zmęczeni drogą na górę. Tyle tam się dzieje w tej scenie, tyle się wydarza, a ci nieszczęśnicy śpią. Nawet Alfred Hitchcock by się tu odnalazł.
A tu przychodzi mi na myśl taka o to rymowanka: na górze róże, na górze fiołki, a my się prześpimy jak grube aniołki. uff!
Są takie 2 sceny w Ewangelii, kiedy Apostołowie przesypiają, a są niezwykle ważne:
* ta dzisiejsza, góra Tabor, góra odsłonięcia, przemiany; a w tle największe autorytety Mojżesz i Eliasz
* w Ogrójcu Apostołowie też śpią; Jezus krwawi, ściska mu gardło każde słowo wypowiadane Ojcu; jest sam, bo oni śpią. A kiedy się budzą, to rzeczony Piotr już nie gada głupot o budowaniu jakiś namiotów, tylko odcina ucho słudze Malchusowi! Wciąż zaspany?

” To jest
Syn mój
wybrany
Jego słuchajcie”
(Łk 9, 35b)

To jest – On ciągle udowadnia, że „Jestem”, jest wciąż aktualne. Zapominamy o jutrze, bo w naszym „teraz” ciągle tkwimy w przeszłości. Oglądamy się za siebie; tak łatwo przeoczyć cel, co przede mną.
Syn mój – więzień tabernakulum.
wybranygdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, nie znudził się Ojcem, trwał, cierpliwy, „od pospólstwa znieważany”, wciąż mnie wybierający…
Jego słuchajcie – I chodzą ludzie podziwiać szczyty gór i wzdęte fale morza,
i szerokie nurty rzek, i przestwór oceanu, i kręgi gwiezdne
A siebie zaniedbują (św. Augustyn)
Piotr się zaniedbał, prawie przespał życie. Ale Pan wyczekał, dał mu czas. A on wydał tak wspaniałe owoce.
Wielki Post to Wielki Post-ęp.
Gdybyśmy mogli zrobić selfie naszych dusz, czy odważylibyśmy się je zamieszczać na facebooku?
rock

Krzyż – odsłona 1-sza

Dziś chciałbym posłużyć się słowami o. Krupy. Wspaniała historia, która zatrzymała mnie na tym, co istotne, ważne, moje i Jego.
Jaki był Twój pierwszy postój na drodze krzyżowej? Na której stacji się najczęściej zatrzymujesz, wiesz, tak na dłużej? We mnie zawsze drga stacja 4-ta (pamiętasz, która to?). Zbyt dużo dziś pytań. Piątek we mnie dużo ich zostawia. Najważniejsze, że odpowiedzi przychodzą również i to wcale nie za późno. Pan Bóg jest Panem czasu i zwykle go w piątek odczuwam. Zwykle w podjęciu postu, bo post uczy dobrze wykorzystać czas. Przyznam, że dla mnie to nie lada wyzwanie. Jestem „człowiekiem mięsnym”. W Wielkim Poście jakoś łatwiej mi je przeżyć, sięgnąć do jakiś rozważań, apoftegmatów Ojców Pustyni, litanii, siąść do niedzielnej homilii; w ramach ascezy poczytać listy episkopatu. Czemu w ciągu roku jest trudniej… Może to właściwy kierunek i czas, by odpowiedź chwycić i nie puścić.
Zajrzyj tu:
https://boskatv.pl/moja-droga-krzyzowa-o-pawel-krupa-op,919#.Vsc2vweSJsU.facebook
Każdy ma swój Mount Everest. Do zdobycia.

Przejdź do paska narzędzi